| Komentarz na niedzielę 23.11.2014 |
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 22 listopada 2014 22:00 |
|
Uroczystość Chrystusa Króla
Mt 25, 31-46
Życie to jedna, wielka i niesamowita możliwość czynienia dobra. Dziś możemy spojrzeć na nauczanie Jezusa. Często zastanawiamy, cóż takiego człowiek będzie musiał robić, aby się zbawić. Musimy przede wszystkim wyjść ze swojego zamknięcia, i otwierać się na bliźnich. Trzeba przede wszystkim żyć dla drugich, a nie dla siebie. Mamy być kimś, kto ma otwarte, czujne oczy.
Bardzo ważne czujne spojrzenie własnej duszy i serca, które otwiera nasze oczy i uszy ciała i każe widzieć koło siebie to, co powinniśmy widzieć. Każe nam słyszeć to, co powinniśmy słyszeć. A widząc, słysząc, każe nam działać, i to działać w najbardziej prosty sposób: zaradzając najbardziej prostym potrzebom drugiego człowieka, tego, który znajduje się obok nas. To się wydaje takie naturalne i jasne, a przecież, kiedy wchodzimy w rzeczywistość naszych rodzin, to widzimy, że to, co powinno być najbardziej proste, najbardziej ewidentne, jest niespełnione.
To my mamy czynić błogosławieństwem nasze środowiska, to się odbywa w ten niezwykle prosty i klarowny sposób. Aby Chrystus kiedyś powiedział, ku naszemu niesamowitemu zdziwieniu: „Chodź, bo Mnie nakarmiłeś, przyodziałeś, odwiedziłeś”.
Jeżeli jesteśmy przepełnieni Bogiem, to przeżyjemy bardzo wiele bolesnych doświadczeń. Pan Jezus mówi: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni”. To jest rzeczywistość naszego życia, to jest ten wyznacznik. Obok tego niesamowitego zaangażowania w to, co jest dobrem na tym świecie, w to, co możemy czynić, z czego będziemy sądzeni, jest też ten drugi wymiar naszej boleści wobec zła, które się dzieje. Ale i tam mamy bardzo wiele do zrobienia. I tam będzie się bardzo liczył przed Bogiem ten głos: „bo byłeś tam i mogłeś coś powiedzieć, mogłeś coś uczynić, bo twoje prawe sumienie i szlachetne serce mówiło ci i bardzo wołało”.
|