| Komentarz na niedzielę 12.04.2015 |
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 11 kwietnia 2015 22:56 |
|
J 20, 19-31
Święty Jan na początku dzisiejszego fragmentu Ewangelii wprowadza nas w wydarzenia wspólnoty Apostołów, zgromadzonej za zamkniętymi drzwiami. Jest to ciągle ten sam dzień, kiedy uczniowie usłyszeli od Magdaleny, że widziała Jezusa żywego i On z nią rozmawiał. Wcześniej Piotr i „drugi uczeń” na własne oczy widzieli pusty grób i inne znaki. Uczniowie zabarykadowali drzwi, ponieważ czuli się zagrożeni. W obawie przed gniewem starszyzny żydowskiej.
Zamknięte drzwi wskazują na ich wewnętrzne obawy. Pojawiają się u nich instynktowne odczucia, że dwa dni wcześniej wraz ze śmiercią ich Pana sami doznali niepowodzenia. Tyle tak pięknych doświadczeń, a zarazem nadziei zniknęło za zasuniętym zimnym kamieniem grobu Jezusa. Jakby prysły wszystkie nadzieje.
Czy jesteśmy w stanie wrócić do tych doświadczeń, które spowodowały w naszym życiu ogromne lęki, obawy przed jakimiś zewnętrznymi represjami ze strony drugiego człowieka i straconymi wielkimi nadziejami pokładanymi w jakimś człowieku, sprawie, idei?
Kiedy wiara uczniów jest w osłabiona przez lęk i osamotnienie, przychodzi do nich Jezus i stanął na środku. Staje przed nimi Jezus. Ten, który sam przekroczył próg grobu i wyszedł z grobu, przekracza łańcuchy, rygle, i staje na środku.
Dzisiaj Jezus szuka na swój sposób dostępu do nas, by przełamać w nas wszelkie przejawy lęku i ograniczeń.
Chrystus po swoim zmartwychwstaniu nie poprzestaje tylko na pocieszaniu. On pragnie przywrócić im i nam prawdziwe życie i działanie. Daje nowe polecenie: „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Na wypełnienie tego zadania otrzymaliśmy Ducha Świętego. Nie wolno nam zapomnieć, że apostołem jest każdy z nas.
|