Uwierzyć w Jezusa Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 24 kwietnia 2014 12:56

Gdy na ekrany kin wchodził film Mela Gibsona "Pasja" to wiele osób czekało na końcowy efekt tego filmu. Wiele osób też wiedziało, że film ma być oparty na wizjach błogosławionej stygmatyczki Katarzyny Emmerich. Ilu osobom ten film się spodobał? Ile osób uznało ten film za jedną z najlepszych wersji filmów poświęconych śmierci Jezusa Chrystusa? Ile osób wylewało potok łez podczas jego oglądania? Ile osób uznało ten film za bardzo drastyczny? Ten film był bardzo drastyczny, ten film był też bardzo szokujący, lecz jego celem nie było ukazanie specjalnej drastyczności, scen, które mają ukazać przemoc jaka jest ukazywana w wielu filmach sensacyjnych, thrillerach czy horrorach.

 

Cała przemoc ukazana w tym filmie to zupełnie inny rozmiar cierpienia, inne jego znaczenie, choć obraz cierpienia jest równie drastyczny, niczym z tych największych, najbardziej drastycznych horrorów. Wymiar cierpienia ukazana w Pasji to obraz cierpienia jednej konkretnej osoby, to obraz cierpienia jakie się w rzeczywistości dokonało za czasów życia Jezusa Chrystusa. Ktoś lub nawet wiele osób mogłoby zarzucić reżyserowi brutalność jaką ukazał w tym filmie, ale czy równie dużej brutalności nie oglądamy na co dzień w wielu innych filmach? Czy nie doświadczamy jej w codziennym, często własnym życiu? Ten obraz Męki Chrystusa został ukazany w tym filmie w sposób właściwy tzn. taki jaki miał przebieg rzeczywisty obraz męki Jezusa oparty na wizjach K. Emmerich. Rozmiar cierpień jakich doświadczył Jezus jest przeogromny, ale tutaj nie chodzi tylko o samo ukazanie cierpienia Jezusa, tutaj bardziej chodzi o fakt, iż został on w tak bestialski sposób potraktowany przez nasze własne grzechy, przez grzechy wszystkich ludzi: tych którzy już dawno odeszli, tych obecnie żyjących i tych, którzy jeszcze przyjdą na świat; za grzechy ludzi tych dobrych jak i tych złych, nawet tych najgorszych, których uważa się za szczególnie złych.

 

Wiele osób w obecnych czasach może i nawet często uważa, że męka Jezusa była całkowicie bezsensowna i niepotrzebna, że nikt nie kazał Jezusowi umierać za innych, że niektórzy nie prosili, aby ktoś za nich umierał a sam Jezus był szaleńcem, który sam wybrał taki los, że sam zdecydował o swojej śmierci mimo że mógł sobie spokojnie żyć. Pomijam tutaj osoby, które w ogóle nie wierzą w istnienie Jezusa jak i tez Boga. Oczywiście pisząc o innych, o ich stosunku do śmierci i zmartwychwstania Jezusa nie mam na celu ich osądzania, lecz ukazanie pewnej prawdy, prawdy w którą wiele osób nie chce wierzyć lub nie wierzy – prawdy, której nikt zmienić nie może, ponieważ nie jest ona zależna od człowieka. Ta prawda to cel śmierci Jezusa: umarł On dlatego, że chciał każdego człowieka wyzwolić ze śmierci, od grzechu, który skazywał każdego z nas na potępienie.

 

Zbawienny charakter męki Jezusa jest więc ta różnicą między tą ludzką brutalnością, szczególnie w obecnych czasach a tym czego doświadczył Jezus, męki która ma zupełnie inne znaczenie, inny wymiar. Nie da się ukryć, że męka zafundowana Jezusowi także pochodziła od ludzi, jej szczególny charakter, bardzo brutalny nie pozbawiony beszczelności, ironii, kpiny, drwin z ludzkiego cierpienia ukazuje człowieka jako szczególnie brutalną istotę pozbawioną wszelkich zahamowań przed krzywdzeniem drugiego człowieka. Widzimy zatem do jakich granic posuwają się ludzie w krzywdzeniu innych, w obecnych czasach ta granica czy też stopień brutalności znacznie się zwiększył.

 

Patrząc się na ten bezmiar brutalności, na sposób traktowania drugiego człowieka warto zadać pytanie: czy rzeczywiście śmierć Jezusa była bezsensowna? Już niewielkie grzechy mogą człowieka prowadzić do potępienia człowieka, do miejsca, które stanie się wiecznym miejscem męki. Można w to nie wierzyć, można lekceważyć, ale nie da się zmienić niczego w naszym losie, w naszym wyborze względem wiary – czy wierzyć w Boga i zbawienną śmierć Jezusa czy też uparcie iść własnym tokiem myślenia, postępując według własnego uznania nie omijając często krzywdzenia innych. Każdy sam wybiera swoją drogę i sam też będzie ponosić konsekwencje własnego postępowania. Niektóre konsekwencje człowiek ponosi już za życia, gorsze jednak będą konsekwencje po śmierci – wtedy już niczego nie zmienimy w naszym życiu, nie wymażemy zła jakie uczyniliśmy za życia, nie wymażemy grzechów po śmierci. Warto się więc zastanowić jaką drogą chcemy iść, co jest tak naprawdę dobre dla nas a co złe ?, co prowadzi nas do życia a co do śmierci?

 

Śmierć fizyczna jest jednak tylko etapem przejściowym i czeka każdego z nas, nie jest niczym strasznym, choć tez jest mało przyjemnym faktem w życiu człowieka. Wiele tez osób boi się śmierci fizycznej. Dlaczego? Jedni boją się tego, że odchodzą zostawiając tak wiele, w tym tych, których kochają, inni boja się tego co będzie po śmierci – gdzie trafią? Czy na wieczne potępienie do piekła czy może do czyśćca, gdzie także trzeba doświadczyć cierpienia?

 

Mamy XXI wiek, tyle lat po śmierci Jezusa, kolejny Wielki Post i kolejna Droga Krzyżowa w naszym życiu. Czy postać Jezusa jest nam nadal bliska? Czy nadal jest tym szaleńcem, który oddał swoje życie niepotrzebnie? Dla wielu chrześcijan ten czas jest nadal bardzo ważny, nadal wierzą, że Chrystus umarł aby nas wszystkich odkupić czyniąc z krzyża znak chwalebny – znak hańby zastąpiony znakiem chwały przez pokonanie śmierci. Dlaczego to uczynił? Czy tylko dla większej swojej chwały? Czy ona naprawdę była mu potrzebna i czy oddanie się na tak ogromne cierpienie było dobrym sposobem na zwiększenie swojej chwały? Jezus oprócz posłuszeństwa swojemu Ojcu uczynił to z miłości do człowieka, aby ukazać prawdziwy wymiar miłości Boga do człowieka.

 

Jak jest odbierany Chrystus w obecnych czasach? Czy nadal jest wyszydzany, opluwany, biczowany? Można by powiedzieć, że skoro jest tyle lat po Jego śmierci to Jezus już nie cierpi, poszedł do Ojca i nie musi umierać na krzyżu. Czy tak jest? Na pewno nie. Każdy nasz grzech nadal jest wymierzaniem cierpienia Jezusowi – jest jak cierń wbijany w głowę Jezusa, jak gwoździe wbijane w ręce i nogi Jezusa, jak włócznia przebijająca bok Jezusa. Im cięższe grzechy tym większe cierpienie odczuwa Ten, który był już biczowany, krzyżowany. Jezus jednak nadal czeka na tych wszystkich, którzy żyją w ciemności, czeka na tych, którzy myśląc, że bardzo nisko upadli to nie ma dla nich ratunku. Jezus chce przekazać każdemu grzesznikowi dobrą nowinę, to słowo życia, które może odmienić nasze życie: < Popatrz, oto ja stoję przed tobą, ubiczowany, opluwany, wyszydzany przez twoje grzechy, przez twoje upadki, przez twoją przewrotność i nieczystość. Dlaczego chcesz mnie dalej bić? Czy nie wystarczy, że umarłem za ciebie ten jeden raz, że byłem tak zbity, tak źle potraktowany przez ludzi za których oddałem życie? Czy musisz dalej mnie ranić czyniąc zło? Czy myślisz, że chcę twojego potępienia, twojego cierpienia?”>

 

I w końcu ten najważniejszy moment w życiu każdego chrześcijanina, w historii świata, w życiu Jezusa : ZMARTWYCHWSTANIE. Czy jest ktoś na tym świecie kto potrafi wyjść z grobu? Czy jest ktoś, kto potrafi przywracać życie drugiemu człowiekowi? Można powiedzieć, że lekarze potrafią ratować życie, że często różne zabiegi przywracają człowiekowi życie. Ale czy bez działania Boga byłoby to możliwe? Czy też lekarze potrafią przywrócić życie zmarłemu lub dawać nowe życie? Jak często więc człowiek decyduje o ludzkim życiu? Kto dał/je człowiekowi prawo do decydowania o tym kiedy ktoś ma umrzeć lub się urodzić? Patrząc na sprawę ochrony życia oraz na prawo człowieka do decydowania o śmierci człowieka możemy zauważyć jak wielu ludzi pragnie i często chce decydować o życiu drugiego człowieka. Kto dał nam do tego prawo?

 

Pan życia i śmierci nikomu nie dał takiego prawa, sam decyduje kiedy i kto ma odejść a każdy samowolny czyn zabijania człowieka – bez względu czy jest to ABORCJA czy EUTANAZJA czy też nawet KARA ŚMIERCI jest przywłaszczaniem sobie tego prawa. Wielu może uwzględnić fakt, że nawet Kościół dopuszcza KARĘ ŚMIERCI lub ZABIEG ABORCYJNY – w szczególnych przypadkach. Owszem, tak jest, ale nawet w takich sytuacjach trzeba dokładnie rozważać czy taka decyzja jest rzeczywiście tą właściwą, ta szczególną i konieczną, czy jest to naprawdę jedyne rozwiązanie problemu. Jezus pokonując śmierć na krzyżu i zmartwychwstając ukazał prawdziwą władzę nad życiem. Jedni będą temu przeczyć, inni w to nie wierzą a jeszcze inni – podobnie jak biblijny Tomasz nie uwierzą do chwili, gdy nie zobaczą konkretnych dowodów, faktów, że Jezus naprawdę ZMARTWYCHWSTAŁ, że ŻYJE i jest cały czas przy nas chcąc prowadzić nas do domu Swojego OJCA.

 

 

Jakże łatwo nam wierzyć różnym wróżkom,bioenergoterapeutom,uzdrawiaczom lub nawet drugiemu człowiekowi, który potrafi nas okłamać, wykorzystać, skrzywdzić w różny sposób a jakże trudno uwierzyć nam w miłość Chrystusa do nas, jakże trudno uwierzyć w ZMARTWYCHWSTANIE. Ktoś może powiedzieć: „Ale ZMARTWYCHWSTANIA Jezusa nie widziałem, Boga i Jezusa także nie widziałem, więc dlaczego mam w Nich wierzyć? Dlaczego mam ufać komuś, kogo nie widzę?” Bardzo trudno wierzyć w coś lub kogoś kogo nie widać. Ale jak można wierzyć wróżkom – w gadanie na podstawie kart, kul, wahadełek czy innych wróżbiarskich bibelotów? Tym którzy jednak wierzą i modlą się do Jezusa Jezus udziela łask, swojego BŁOGOSŁAWIEŃSTWA dając tym samym pewność udziału w życiu wiecznym, przebywaniu wraz z Nim w domu Ojca, tam gdzie nie ma miejsca na cierpienie, na krzywdy, kłótnie, nieporozumienia, ogólnie – NIE MA MIEJSCA NA WSZELKIE ZŁO..

 

Rozważając więc tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa warto zastanowić się nad własnym życiem, przeanalizować wydarzenia z naszego życia i odnieść je do tych wydarzeń oraz nauczania Jezusa. On naprawdę nie chce naszej krzywdy, On naprawdę pragnie naszego zbawienia, pragnie nam przebaczać nasze słabości, upadki, gdyż wie, że jesteśmy słabi a działanie zła jest często tak silne, że człowiek upada, poddaje się nie mając sił lub ochoty do walki. Jezus pragnie okryć każdego grzesznika płaszczem MIŁOSIERDZIA dając tym samym możliwość zbawienia.

 

Od nas też wiele zależy – czy wybierzemy właściwą drogę życia, właściwą osobę, która może dać nam życie wieczne po naszej śmierci czy też wybierzemy własny plan na szczęście, własną drogę, która może doprowadzić nas do potępienia, Nasze wybory bywają często niewłaściwe, często nieprzemyślane, lekkomyślne, wprowadzające nas w ciężkie grzechy, które krzywdzą nas samych a także i innych. Przemyślmy to wszystko, poczytajmy sobie Słowo Życia – BIBLIĘ, która jest aktualna w każdym czasie, jest też źródłem pomocy w różnych trudnych sytuacjach. Także zamiast patrzeć się na obrazy nieczystości (pornografia i inne) spójrzmy na obraz Chrystusa ukrzyżowanego (krzyż), zmartwychwstałego czy Miłosiernego i zastanówmy się czy warto z Nim porozmawiać, czy warto poprosić Jezusa – Pana życia i śmierci prosić o pomoc – gdy jej potrzebujemy. Może się bowiem okazać, że ta pomoc przyjdzie szybciej niż gdy skorzystamy z pomocy wróżek, uzdrawiaczy czy innych ludzi, którzy myślą lub uważają, że mają jakąś moc, siłę, która potrafi leczyć. Owszem, mogą być takie osoby, które moc uzdrawiania czy inne dary posiadają, ale są to najczęściej ludzie bardzo mocno związani z Bogiem, osoby wierzące i żyjące według nauki Ewangelicznej a nie opierający się na różnych magicznych przedmiotach

 

Na zakończenie pragnę przedstawić fragment, który ukazuje prawdziwy obraz miłości Boga do człowieka, obraz może mało przyjemny, ale patrząc się na ten opis i obraz Jezusa cierpiącego, ubiczowanego warto rozważyć czy jest ktoś w naszym życiu, kto z tak ogromnym poświęceniem kochał by nas aż do śmierci, ktoś kto ofiarował by swoje życie z nas? JEZUS jest właśnie taką osobą i uczynił to dla każdego człowieka, dla każdego grzesznika. Jeśli czujesz się takim grzesznikiem, który szuka przyjaciela, prawdziwego przyjaciela to w Jezusie znajdzie go na pewno.

 

 

 

"Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?

na kimże się ramię Pańskie objawiło?

On wyrósł przed nami jak młode drzewo

i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.

Nie miał On wdzięku ani też blasku,

aby na Niego popatrzeć,

ani wyglądu, by się nam podobał.

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,

Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,

jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa3,

wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,

On dźwigał nasze boleści4,

a myśmy Go za skazańca uznali,

chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Lecz On był przebity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy.

Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,

a w Jego ranach jest nasze zdrowie.

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,

każdy z nas się obrócił ku własnej drodze6,

a Pan zwalił na Niego

winy nas wszystkich.

Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,

nawet nie otworzył ust swoich.

Jak baranek na rzeź prowadzony,

jak owca niema wobec strzygących ją,

tak On nie otworzył ust swoich.

Po udręce i sądzie został usunięty;

a kto się przejmuje Jego losem?

Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;

za grzechy mego ludu11 został zbity na śmierć.

Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi,

i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem,

chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy

i w Jego ustach kłamstwo nie postało.

Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem.

Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,

ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży,

a wola Pańska spełni się przez Niego.

Po udrękach swej duszy,

ujrzy światło i nim się nasyci.

Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu,

ich nieprawości On sam dźwigać będzie.

Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,

i posiądzie możnych jako zdobycz,

za to, że Siebie na śmierć ofiarował

i policzony został pomiędzy przestępców.

A On poniósł grzechy wielu,

i oręduje za przestępcami."

 

Iz 53, 1-12