| Krótka refleksja o Triduum... |
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| wtorek, 26 marca 2013 23:29 |
|
Przyjrzyjmy się osobom, jakie wymienia, np. św. Mateusz w swojej Ewangelii. Uczniowie, arcykapłani, starsi ludu, najwyższy kapłan, ludzie w domu Szymona Trędowatego, kobieta z alabastrowym flakonikiem, Judasz Iskariota, Piotr, synowie Zebedeusza, zgraja z mieczami i kijami, fałszywi świadkowie, służąca, inna służąca, ci, co stali, Piłat, Barabasz, żołnierze namiestnika, Szymon z Cyreny, dwóch złoczyńców, ci, co przechodzili obok, żołnierz, który nasączył gąbkę octem, setnik i jego ludzie, wiele niewiast, Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, matka synów Zebedeusza, Józef z Arymatei i faryzeusze. Sporo ich, prawda?
Jak widać znamy z imienia niektóre osoby, inne są ukryte - anonimowe wśród grup, tłumu, ludu. Na pewno ich liczba nie może być bliżej określona, a tym bardziej precyzyjna. Ukazać to w liczbach, tak jak to lubimy robić, nie da rady. Może zmierzyć, objąć, dowieść byłoby to lepiej zrozumiałe. Nie, to nie ten sposób myślenia. Dlaczego tak jest? A właśnie po to, abyś ty sam się zastanowił, czy ciebie tam nie ma? Przecież lubimy ukrywać się w tłumie, lubimy krzyczeć, walczyć lub startować w pojedynkę, to współczesne bohaterstwo. Ale czy stać cię na chwilę refleksji i próbę odnalezienia się wśród tych postaci? Bo gwarantuję swoją głową, że tam na pewno jesteś. Może myślisz, że zwariowałem, i niech ci będzie. Ale ja ci mówię, że tam jesteś, bo czy myślisz inaczej, niż ci ludzie sprzed 2000 lat?
Wszystkie te hasła i osoby za nimi stojące są aktualne i dzisiaj. Boga nie ma, nie jest nim Jezus z Nazaretu (to bardzo popularne hasełko - ale niedorzeczne). Czy może pochodzić coś dobrego z Nazaretu? Myśmy spodziewali się kogoś innego, pasującego do naszych wyobrażeń, przecież On nie pasuje do naszych ramówek wyrobionych przez współczesne światopoglądy. Ukrzyżuj Go - wołają inni. Zabijmy Go. Są też ludzie obojętni, nie zwracają uwagi na wydarzenia w Jerozolimie - mają swoje problemy - mają głowy zaprzątnięte własnymi sprawami, bo wydaje im się coś innego za najważniejsze. Nie pasuje? Czy leży jak ulał?!!
Nadal uważasz, że myślisz inaczej i nie jesteś związany w żaden sposób ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa? Nie ma mocnych. Na pewno dostrzegasz podobieństwo tych postaw wypełniających także twoje życie. Czy nie są ci jakoś dziwnie bliskie? Tak, one się powtarzają, znamionują walkę, którą toczysz. Wybrać Jezusa, Jego krzyż, Jego życie, czy też być na to wszystko obojętnym i powiedzieć, że mnie to nie dotyczy. Ale wiedz, że jesteś obecny na Drodze Krzyżowej Jezusa, chcesz czy nie - ona w gruncie rzeczy jest twoją i za ciebie. A idzie nią Jezus Chrystus, aby Cię zbawić, abyś mógł żyć - bo sam nie dajesz rady, gubisz się i upadasz.
Najbliższe dni, w tym Wielki Tydzień będą szczególnym czasem łaski. Bóg chce abyś dopuścił Go do swojego życia, dlatego idzie ponownie tą samą drogą, co przed laty, nie rezygnuje z człowieka, którego tak bardzo kocha. Tylko dramat polega na tym, że najczęściej jest to miłość jednostronna. Chcesz to odmienić? Spróbuj, nic nie tracisz.
AUTOR: Br. Wojciech
ŹRÓDŁO: |