| Ubóstwo w chrześcijańskiej perspektywie |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| piątek, 07 grudnia 2012 15:54 |
|
Dlaczego ubóstwo? Takie pytanie postawiono europejskim komentatorom radiowym, telewizyjnym i internetowym w ramach szerokiej, obejmującej cały kontynent debaty. Dotyczy ona tego, czym jest ubóstwo i jak można polepszyć warunki życia tych, którzy są nim dotknięci – zarówno w krajach bogatych, jak i w mniej rozwiniętych.
“Chodzi o sprawiedliwość w relacjach – powiedział mi przed wielu laty pewien światły franciszkanin. – O rozumienie naszego miejsca w ekosystemie życia. O zdanie sobie sprawy, że zależymy nie tylko od Boga, ale jedni od drugich i wszyscy od Jego stworzenia”. Gdy patrzymy poza rok 2015 jako ostateczny termin zmniejszenia o połowę liczby ludzi żyjących w ubóstwie, ma to dotyczyć również coraz bardziej dostępu do informacji on-line. Według kard. Turksona, przewodniczącego Papieskiej Rady „Iustitia et Pax”, najpilniejsza potrzeba, o jakiej mówią dziś Kongijczycy, dotyczy ubóstwa sieci informacji. Ten brak zamyka ludzi w ciągłym pogrążaniu się w niedostatku, upokorzeniu i braku kontroli nad własnym życiem. Podczas gdy instytucjom świeckim i organizacjom finansowym trzeba było całych dekad, by uświadomić sobie, że błędne jest podejście do rozwoju w skali międzynarodowej na zasadzie „od góry do dołu” czy „jedna miara dla wszystkich”, Kościół od dawna był w czołówce, głosząc naukę społeczną opartą na pomocniczości, wzajemnej łączności i całościowej wizji godności człowieka, obejmującej wszystkich. Cóż zresztą innego czynią niezliczeni zakonnicy i zakonnice w najodleglejszych zakątkach naszego globu przez edukację, służbę sanitarną, opiekę zdrowotną czy realizowanie programów rozwojowych, które ułatwiają ludziom raczej pomagać samym sobie, niż polegać na zapomogach z Zachodu? Podczas gdy osoby zakonne pioniersko wprowadzały w życie miłość Bożą na tysiące praktycznych sposobów, papieże i inni zwierzchnicy Kościoła w minionym wieku rozwinęli zasady sprawiedliwości społecznej we współczesnych sobie okolicznościach. Przypomnijmy mediację brytyjskiego kardynała Henry'ego Manninga podczas londyńskiego strajku portowego w 1889 roku, wydaną dwa lata później encyklikę Leona XIII Rerum novarum, dokument Papieskiej Rady „Iustitia et Pax” z 1986 roku o zadłużeniu międzynarodowym, będący antycypacją kampanii Drop the Debt („Odpuść dług”) lub niedawną encyklikę Benedykta XVI Caritas in veritate, rzucającą wyzwanie rządom, bankom i wielkim spółkom co do podstawowych przyczyn dzisiejszego ubóstwa. Ale dlaczego to bogate, rozbudowane nauczanie o ludzkiej godności i solidarności globalnej wciąż jeszcze z takim trudem dochodzi do głosu? Dlaczego naukę społeczną Kościoła nadal czasem określa się jako jego najlepiej strzeżoną (czy wręcz rozmyślnie ignorowaną) tajemnicę? Dlaczego irlandzki piosenkarz Bono, w czasie niedawnej wizyty w Watykanie, apelował u kard. Turksona by Kościół był jeszcze bardziej aktywny w działaniach na rzecz walki z ubóstwem? Po części dlatego, że jako ludzie wiary wolimy spokojnie kontynuować pracę, zostawiając głośną retorykę politykom i gwiazdom muzyki pop. Dlatego, że mamy skłonność do wystrzegania się współpracy z tymi, którzy mogliby kwestionować nasz sposób działania. Dlatego, że są tacy, którzy nie zauważają, iż sprawiedliwość i pokój należą nieodłącznie do wiary katolickiej. Bo czemu to w niektórych seminariach duchownych nauka społeczna Kościoła wciąż jeszcze jest nadobowiązkowa? Także dlatego, że jeżeli orędzie Ewangelii bierzemy na serio, oznacza to radykalne wyzwanie dla naszego własnego życia i naszych relacji nie tylko z rodziną i przyjaciółmi, ale także z tymi, którzy są na drugim krańcu świata. Oznacza to, że trzeba znaleźć lepsze sposoby wykorzystywania naszego czasu, sił i pieniędzy, zmieniając nasze relacje w prowadzeniu interesów, polityce, współpracy gospodarczej. Czy będziemy umieli w obecnym okresie Adwentu iść za wzorem św. Franciszka i rezygnować z własnej korzyści czy przekonania o własnej wyższości? Składać datki, nie tylko na kościelne zbiórki albo akcje dobroczynne, ale oddawać siebie samych w służbie innym, tak jak Bóg przyszedł na świat, aby oddać siebie za nas? To jest dar, który w to Boże Narodzenie mógłby coś poważnie zmienić.
ŹRÓDŁO: |
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 3110 |
![]() | Wczoraj | 2937 |
![]() | Ten tydzień | 29060 |
![]() | Poprzedni tydzień | 38703 |
![]() | Ten miesiąc | 44634 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 118015 |
![]() | Ogólnie | 39055870 |














