Dzieci i portale społecznościowe PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
piątek, 30 listopada 2012 22:53

Dla niektórych dzieci Internet pełni funkcję narkotyku.

 

Coraz więcej dzieci uzależnia się od surfowania w Internecie, a zwłaszcza od portali społecznościowych. Spędzają one wiele godzin dziennie przy komputerze i dokonują kolejnych, coraz bardziej banalnych wpisów. Zaczynają żyć rytmem tych wpisów na swoim profilu i niespokojnym oczekiwaniem na reakcję choćby jednego internauty. Rodzice przekonują się o tym na przykład wtedy, gdy zepsuje się komputer lub gdy przestaje działać połączenie z Internetem. Uzależnione dzieci stają się wtedy nieszczęśliwe, agresywne i domagają się natychmiastowej reparacji sprzętu
 

Dla wielu dzieci obecność na portalach społecznościowych stało się niezdrowym sposobem zaspakajania zdrowej potrzeby budowania więzi. Kontakty wirtualne oddalają od kontaktów realnych twarzą w twarz z konkretną osobą, której sposób postępowania obserwujemy, z którą łączą nas podobne aspiracje i zasady moralne. Tego nie da się zweryfikować w oparciu o kontakty wirtualne, bo w Internecie każdy może udać kogoś innego. Bolesne są psychiczne i moralne zranienia, jakie mogą pojawić się wtedy, gdy ktoś z dzieci umieszcza w Internecie informacje o sobie, swoje zdjęcia, a nawet swoje zwierzenia. Niemal zawsze znajdzie się wtedy ktoś, kto wykorzysta tę sytuację po to, by takiemu dziecku dokuczyć, by je wyśmiać, by nim manipulować, by je szantażować i wciągać w toksyczne więzi. Równie groźne jest umieszczanie pod własnym blogiem czy na swoim profilu możliwości komentowania umieszczanych tam wpisów i zdjęć. Wystawianie się na komentarze prowadzi do bolesnych rozczarowań, a nawet do załamań psychicznych wśród dzieci i młodzieży. Czas na komentowanie mają bowiem głównie ci, którzy nie radzą sobie z własnym życiem i wchodzą na strony internetowe głównie po to, by komuś zadać ból. W świecie realnym nikt rozsądny nie bierze sobie do serca wypowiedzi takich ludzi. Nikt nie reaguje na ich zaczepki, kpiny czy komentarze. Tymczasem w Internecie wpis narkomana czy kogoś, kto odreagowuje swoje kompleksy lub niepokoje sumienia, liczy się podobnie, jak wpis człowieka mądrego i dobrego.
 

Naiwnością jest twierdzenie, że kto nie istnieje w Internecie, ten nie istnieje w rzeczywistości. Prawda jest odwrotna: kto ma prawdziwych przyjaciół, ten nie pasjonuje się „znajomymi” z  Internetu. Zadaniem rodziców jest pomaganie dzieciom i młodzieży, by nie tracili czasu na „życie” internetowe, lecz by budowali radosne, pogłębione więzi z Bogiem i z bliskimi. I by tylko bliskim zwierzali się ze swoich pragnień i przeżyć. Media elektroniczne mogą pełnić pozytywną rolę jedynie w podtrzymywaniu więzi, które weryfikujemy w świecie realnym. Jednak do tego wystarczy kontakt za pomocą e-maila, który gwarantuje, że przesyłanych danej osobie treści nie przeczyta nikt obcy.


AUTOR :  ks. Marek Dziewiecki

Poprawiony: piątek, 30 listopada 2012 23:56