| Czapeczki Siostry Cecylii |
|
|
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 22 lutego 2014 13:14 |
|
"Via Ad Deum"
Wszystko zaczęło się przed czterema laty zimą. Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” została zawiadomiona przez polskich żołnierzy o sytuacji afgańskich dzieci. To właśnie los tych najmniejszych spędzał sen z powiek żołnierzom patrolującym wioski. Czasem udało im się zabrać coś z żołnierskiej kantyny i wcisnąć w małą rączkę bosego dzieciaka, czasem udało się pozbierać wśród znajomych w Polsce trochę ubrań i rozdać dzieciakom. Wszystko to jednak było niewystarczające i wywoływało tylko smutek i uczucie niedosytu u żołnierzy. O pomoc zwrócili się, więc do Fundacji. My zaś – jej pracownicy i wolontariusze nie mogliśmy przestać myśleć o losie tych najmniejszych. Tak zaczęliśmy zbierać – problem polegał na tym, że rzeczy ze względu na przepisy celne musiały być nowe. Pierwszej zimy zaraz, gdy ogłosiliśmy zbiórkę przyszedł do nas do fundacji pewien człowiek. Miał ręce tak zmarznięte, że nie mógł otworzyć walizki.
Kiedy w końcu udało mu się to zrobić na nasz stół wysypały się rękawiczki. I tak każdego kolejnego dnia zaskakiwały nas gesty dobrej woli aż w końcu zebraliśmy rzeczy tyle, że można było myśleć o wysłaniu pierwszego transportu do Afganistanu. Nikt z nas nie myślał, że cała akcja nabierze takiego rozpędy. Po rozdaniu pomocy żołnierze pisali: „Tu panuje straszna bieda. W wioskach, do których jeździmy domy są ulepione tylko z gliny i słomy. Problem stanowi nawet dostęp do wody pitnej. Przerwa wakacyjna w szkole trwa od grudnia do 10 marca tak, aby dzieci mogły boso chodzić do szkoły i aby nie marzły, bo nie ma mowy o ogrzewaniu. Nikogo na to nie stać. W grudniu jak jeździliśmy do wiosek, mimo, że nie było jeszcze śniegu to temperatura rano wynosiła -7 stopni. Spotykaliśmy wiele dzieci we wsiach, które biegały boso albo w klapkach, bo tu 75% ludzi, którzy mają buty to są zwykłe klapki. Staramy się zabierać ze sobą słodycze, które przesyłają nam z Polski nasze rodziny lub zabieramy ze sobą ze stołówki, aby podarować je najmłodszym, bo to czasem dla nich jedyna szansa w życiu na zjedzenie cukierka czy ciastka.
Jak wjeżdżamy do wsi to kobiety są pochowane w swoich domach. Kobiety spotyka się głównie ubrane w burki. To strach przed Talibami, których wpływ odczuwa się tu na każdym miejscu. W wielu dystryktach dziewczynek nie puszczają do szkoły w obawie przed zemstą Talibów. Niestety czasem zdarza się, że Talibowie wkraczają do wsi, w której została wydana pomoc humanitarna i zmuszają mieszkańców do spalenia tego, co dostali. 30% szkół nie ma własnego budynku zajęcia odbywają się w namiotach lub pod drzewem.” Podpułkownik Krzysztof Grygiel
Przez ponad cztery lata Fundacja „Redemptoris Missio” wysyłała pomoc do Afganistanu, była to nowa, zimowa odzież, przybory szkolne, wózki inwalidzkie i środki opatrunkowe do afgańskich szpitali. Razem ponad 20 ton wysłanych w dziesięciu transportach w wojskowych samolotach. Fundacja pomoc zbierała, żołnierze zaś przewozili i rozdawali. Przez te lata dotarły do nas setki zdjęć dzieci otrzymujących pomoc od polskich żołnierzy, wesołych, bo pokazywały radość dzieci, ale i smutnych zarazem, bo obrazowały biedę, w jakiej żyją ludzie w ogarniętym wojną kraju.
„Dowódcy plutonów, którzy to rozdawali byli bardzo pozytywnie nastawieni do całej akcji i najchętniej pomagaliby na każdym wyjeździe. Możliwość pomocy innym, a zwłaszcza dzieciom wywołuje uśmiech pomimo codziennych trudów. A jak reagują dzieciaki? Bez względu na narodowość - wszystkie reagują tak samo - szczerze i bezinteresownie się cieszą, bo ktoś wyciąga do nich rękę. Jakby mogły - to pewnie pociągnęłyby jeszcze za tą rękę i chciały jeszcze i jeszcze, ale takie są dzieci” napisała do Fundacji Agnieszka Kowal oficer w Taktycznym Zespole Bojowym.
Żaden z naszych apeli nie wywołał nie wywołał takiego poruszenia jak przykład zakonnicy dziergającej czapeczki. Siostra Cecylia Śmiech to siedemdziesięciopięcioletnia Urszulanka z Poznania, która w czasie wolnym od modlitw i codziennych obowiązków zdołała zrobić na drutach nieomal tysiąc czapek. Jej czapeczki okazały się w Afganistanie absolutnie najlepszymi prezentami od żołnierzy, a w Polsce znalazła grono naśladowców – zaczęły powstawać kluby Włóczkersów. Ludzie z całej Polski przesyłali do Fundacji i klasztoru kilogramy kolorowych włóczek. Tak w Fundacji powstał prawdziwy bank włóczki. Ludzie zabierali wełnę i przynosili gotowe czapeczki. Wszyscy mówili o radości, jaką daje im dzierganie dla innych. Kolejne kluby, w innych miastach były już tylko kwestią czasu. Siostra Cecylia zaraziła swoją ideą wiele osób, najwytrwalsze z nich zrobiły ponad 500 czapeczek. Kluby Włóczkersów powstawały w całej Polsce, niektóre liczne, inne jednoosobowe. Wśród Włóczkersów dziergających w domowym zaciszu są osoby niewidome, najstarsza zaś z klubowiczek miała 98 lat i robiła na drutach bez okularów. Jeden z klubów w Areszcie Śledczym w Lesznie. Jedna z pań udziergała ubranko dla Poli – dziewczynki znalezionej przy drodze przez polskich żołnierzy. Na strój składa się sukienka, sweterek, szalik, czapka i skarpetki w biało-czerwone pasy. Wszyscy mówili o wielkiej radości, jaką sprawia im robienie czegoś dla tych, którzy potrzebują.
Współpracująca z Fundacją przez te wszystkie lata pomocy dr Edyta Górlicka z Zespołu ds. Administracji i Rozwoju, FOB Ghazni napisała: „Wczoraj byłam u naszego burmistrza, burmistrz wezwał swoich pracowników sprzątających miasto, którzy brudni weszli na te jego dywany - pewnie nie bywają w tym biurze. Weszli zmieszani, a on poprosił by wzięli sobie rzeczy, jakie im przygotowałam i jak wysypaliśmy te czapeczki, szaliczki i skarpetki bardzo się ucieszyli, a ja się popłakałam - bo to już ostatnie dary. Burmistrz poprosił Afgańczyków by podziękowali mnie i wszystkim Polakom, którzy zawsze o nich pamiętali. Oni wzięli te wełnianki dla swoich dzieci i siebie, podzielili je z radością między sobą i było pięknie. Burmistrz z nami stanął na końcu i ten gest położonych rąk na piersi wyraz szacunku wdzięczności podziękowania za tyle lat pomocy.
Justyna Janiec – Palczewska Koordynator Akcji Pomocy dla Afganistanu
jeśli nie jest Tobie obojętny los drugiego człowieka, chcesz pomóc wejdź na stronę Fundacji www.medicus.ump.edu.pl
|
| Poprawiony: sobota, 22 lutego 2014 13:18 |
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 481 |
![]() | Wczoraj | 7244 |
![]() | Ten tydzień | 24832 |
![]() | Poprzedni tydzień | 24686 |
![]() | Ten miesiąc | 109948 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 177812 |
![]() | Ogólnie | 39298996 |

















