| Matka Boża Swarzewska |
|
|
|
| Wpisany przez Beata |
| sobota, 23 lutego 2013 13:33 |
|
Z zapisków opatów cysterskich w Oliwie wiemy, że kaszubscy rybacy wystawili nad studzienką kapliczkę i czcili w niej Madonnę aż do chwili, kiedy w połowie XV wieku postanowili przenieść figurkę do Kościoła pod wezwaniem św. Piotra i Pawła w Helu. W Swarzewie, bowiem kościół w owych czasach jeszcze nie istniał. Pierwszy kościół w Swarzewie zbudowano najprawdopodobniej w drugiej połowie XV wieku. Tę pierwszą swarzewską świątynię wznieśli żeglarze - dowiadujemy się z późniejszych dokumentów powizytacyjnych. Ludzie morza dopełnili tym samym ślubów za cudowne ocalenia z kipieli sztormowych - podkreśla jedna z notatek zawartych w tych dokumentach. Kościół w Swarzewie, najprawdopodobniej już ten pierwszy, drewniany - nosił tytuł Narodzenia Najświętszej Marii Panny. W 1525 roku, parafia helska wraz z przyległościami przeszła w luterańskie ręce, na mocy darowizny króla Zygmunta I, nadanej gdańszczanom. Mierzeję Helską podzielono na Putziger Heisternest i Danziger Heisternest, co m.in. wyraźnie ukazują późniejsze mapy. Zdominowana przez protestantów ludność helska z czasem usuwała w cień kult Maryi, zwracając się zwłaszcza przeciwko Jej wyobrażeniom. Ostatecznie, ok. 1580 roku, wystawiono Madonnę z helskiego kościoła.
Nie zachowały się żadne źródła pisane, z których można byłoby wyczytać, w jaki sposób figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem wróciła do Swarzewa.
Legenda mówi, że protestanci helscy wrzucili statuetkę do morza. I oto, ta lekka rzeźba z lipowego drewna, niesiona sprzyjającymi wiatrami, przypłynęła na powrót do Swarzewa. Zadomowiła się tu w ówczesnym drewnianym kościółku, o którym wiemy, że już istniał, z dokumentu datowanego w 1487 roku, kiedy to magistrat Helu zwracał się do władz Gdańska, by mógł utrzymać w posiadaniu swarzewski kościół. Figurkę usytuowano tam w niszy, obok bocznego ołtarza św. Barbary.
Figurce Matki Boskiej Swarzewskiej groziło też niebezpieczeństwo ze strony nikczemnych złodziei. Po raz pierwszy ograbili statuetkę ze srebrnych koron, berła i promienistej aureoli w nocy z 3 na 4 stycznia 1936 roku, niszcząc tzw. Obraz-osłonę. Była to reprodukcja „Madonny" van Dycka, podarowana kościołowi swarzewskiemu przez cesarza Wilhelma I z okazji zakończenia budowy świątyni w 1880 roku. Ostatnia próba kradzieży miała miejsce stosunkowo niedawno, bo z 22 na 23 lutego 1986 roku. Na szczęście rabusiom, nie udało się sforsować pancernej osłony rzeźby. Jak się później okazało, sprawcami włamania do swarzewskiego kościoła byli ci sami grabieżcy, którzy dokonali dewastacji srebrnego sarkofagu św. Wojciecha w katedrze gnieźnieńskiej.
Cześć Matce Boskiej Swarzewskiej oddawali nie tylko pielgrzymi. Po „zaślubinach z morzem" (Puck, 10 lutego 1920 r.) w kościele swarzewskim przed cudowną figurą składali kowania za odzyskanie Prus Królewskich żołnierze wyzwolicielskiej armii gen. Józefa Hallera. Tu także, 30 kwietnia
1922 roku, podczas uroczystej mszy św. modlił się za jedność Polski z dostępem do morza prezydent RP Stanisław Wojciechowski. I tak jak on - przed nim i po nim - klęczeli tu ludzie prosząc Swarzewską Matkę o łaski przeróżne. A potem przewieszał ktoś przez rękę figurki Madonny niezwykle cenny dziękczynny różaniec, ktoś inny zostawiał mosiężną tabliczkę z napisem: „Tu się modliłem, tu zostałem wysłuchany".
W okresie międzywojennym, na życzenie polskich marynarzy, niemal wszystkie statki i okręty wyposażono w plakietki z wizerunkiem Królowej Polskiego Morza. Umieszczano je na honorowych miejscach w mesach załogowych i oficerskich. Gwiazda Morza - jak ją nazywali marynarze - pływała z załogami słynnych okrętów „Burzy" i „Błyskawicy", okrętów podwodnych m.in. „Orła" i wielkich transatlantyków (s/s „Piłsudski", s/s „Kościuszko", s/s „Polonia" i m/s „Batory"). O przywiązaniu do Matki Boskiej Swarzewskiej świadczą też wizerunki Madonny w czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych i jenieckich. Szczególnie piękny jest „znaczek pocztowy" jaki powstał z okazji święta Marynarki Wojennej RP 10 lutego 1943 roku, w oflagu II C. Woldenberg.
Tak właśnie wygląda historia obrazu Matki Bożej Swarzewskiej Królowej Polskiego Morza.
|
| Poprawiony: wtorek, 26 lutego 2013 20:57 |
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 1274 |
![]() | Wczoraj | 6912 |
![]() | Ten tydzień | 18381 |
![]() | Poprzedni tydzień | 24686 |
![]() | Ten miesiąc | 103497 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 177812 |
![]() | Ogólnie | 39292545 |






Tym razem udajemy się przed oblicze Madonny do Swarzewa. Najstarsza legenda mówi o tonącym podczas szalejącego sztormu żaglowcu, którego załoga modliła się o ocalenie przed okrętową figurką Matki Bożej z Dzieciątkiem. Prośby żeglarzy zostały wysłuchane. Wkrótce znaleźli się na lądzie, a z morza, resztkami sil wydobyli figurkę Tej, której zawdzięczali życie. Statuetkę Wybawicielki ustawili - na pamiątkę miejsca ocalenia -w pobliżu wiejskiej studzienki. Tam ją zobaczyła, promieniującą, miejscowa ludność Swarzewa.Tyle głosi legenda, utrwalona przez prof. dr. hab. Uniwersytetu Gdańskiego Jerzego Sampa.
Cudownej figurze Matki Boskiej Swarzewskiej kilkakrotnie jeszcze zagrażało niebezpieczeństwo. Dwukrotnie podczas wojen szwedzkich - w 1626 i 1657 roku - chroniono ją przed najeźdźcami, zakopując w ziemi. Podobnie postąpiono w latach II wojny światowej, zakopując ją na terenie gospodarstwa Leona Torlińskiego w Wielkiej Wsi - dzisiejszym Władysławowie. Gestapo, po długich dochodzeniach, odkryło miejsce ukrycia Madonny. Okupanci nie wywieźli jednak cennej rzeźby do Rzeszy. Przejął ją ks. Karol Knopp z Kościoła Świętej Trójcy w Wejherowie. Figurę przechowywał na plebanii, a wystawiał w farze tylko w dniach świąt maryjnych, a także w niektóre inne dni świąteczne i pierwsze soboty miesiąca.








