| Niech nas Bóg broni przed życiem ponad stan |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| niedziela, 09 marca 2014 18:42 |
|
Plan jest chyba jasny: wykluczyć jak największą ilość ludzi, dręcząc ich skrajną nędzą i biedą. Zamknięci w swoich domach i kamienicach, schorowani i zapomniani Polacy, wegetujący na lichych rentach i emeryturach, bezrobotni, otrzymujący marne wynagrodzenie, wyzyskiwani - popadają w obojętność i psychiczne załamanie. Masowe wyjazdy młodych Polaków za granicę, małżeństwa rozdzielone współmałżonka, bezrobotna młodzież po studiach - tworzą obraz polskiej rzeczywistości, który przeraża coraz bardziej. Rząd zajmuje się lewackimi ideologiami, podczas gdy spora część Polaków staje się "niepotrzebnymi resztkami" (por. EN 53). Wiem, że to wszystko nie jest odkrywcze, ale boli mnie i wielu coraz bardziej. Papież Franciszek zauważa słusznie, że "nie może tak być, że nie staje się wiadomością fakt, iż z wyziębnięcia umiera starzec zmuszony żyć na ulicy, natomiast staje się nią spadek na giełdzie o dwa punkty" (EG 53).
Chleba naszego powszedniego - daj nam dzisiaj! Tym bardziej smutno się robi, gdy wielu z nas, kapłanów, przesadza ze swoim stylem życia, wydając masę pieniędzy na rzeczy i rozrywki, które świętości nam nie przysporzą. Wielu zakonników i księży usprawiedliwia się często słowami, że ubóstwo znaczy nade wszystko: "brak przywiązania do dóbr" i to się zgadza, choć nie do końca. Trudno jest bowiem nie przywiązywać się do dóbr, gdy ma się ich zbyt dużo i gdy zaczynają one zniewalać męskie serce, które co tu dużo mówić, z natury swej "ubóstwia" gadżety wszelkiej maści. Jeśli my kapłani nie zaczniemy się dzielić tym, co daje nam Opatrzność poprzez wielu hojnych ludzi, to kto to ma zrobić? Prawda jest taka (niestety), że wielu kapłanów żyje zbyt rozrzutnie. I wciąż za mało jest kapłanów, którzy potrafią zrezygnować z pewnych luksusów życia, wspierając równocześnie najuboższych. Niech nas Bóg broni przed życiem ponad stan, w luksusie i "świętym spokoju". Ten, który nas powołał, dał nam nie tylko łaskę w szafowaniu sakramentami, ale i dłonie gotowe do pomocy oraz dzielenia się tym, co otrzymujemy, z tymi, którzy mało mają. Dłonie kapłana niech będą przedłużeniem wrażliwego na ludzką biedę serca. Z każdej złotówki, z każdego euro i dolara, zostaniemy kiedyś przez Boga rozliczeni...
Na szczęście jest wielu księży i zakonników, którzy żyją ubogo i innym pomagają. Wspaniałych księży i pasterzy, z sercem wrażliwym. W których można ujrzeć Jezusa, którzy rozumieją, że Kościół ubogi to Kościół ubogich. Są oni prawdziwym i niezwykłym świadectwem dla wszystkich egoistycznych zjadaczy chleba, wyzyskujących biednych...
Bezpośrednio po wezwaniu: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" następuje prośba "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Chleb i wina. Obok siebie, ze sobą. Bo wina najbardziej paskudna jest chyba ta, gdy się je samemu chleb, nie zauważając tych, którzy żyją obok nas i chleba nie mają. Łaska to coś więcej, niż źródło naszej pobożności. Łaska to także siła, która zobojętniałych konsumentów przerabia w anioły. Ubogi Kościół to Kościół ubogich. I w pierwszym rzędzie - ubogich pasterzy. Ten, który mieszka w Niebie, mieszka także w nas. Szczególnie wtedy, gdy chlebem potrafimy się się dzielić...
AUTOR: Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr
|
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 3606 |
![]() | Wczoraj | 34072 |
![]() | Ten tydzień | 42681 |
![]() | Poprzedni tydzień | 30050 |
![]() | Ten miesiąc | 88305 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 118015 |
![]() | Ogólnie | 39099541 |






Zszedł z Nieba, stał się człowiekiem, głosił Królestwo Boże, uzdrawiał, podnosił poniżonych, obejmował odrzuconych... Karmił chlebem. Potrafił karmić tysiące, widział zmęczone twarze ubogich. Mówił i działał paralelnie. Pozostawił nam modlitwę, w której jedno z wezwań brzmi: "Ojcze nasz... Chleba naszego powszedniego, daj nam dzisiaj...". W Jego Imieniu wędruję po kolędzie i po raz kolejny mam sposobność przekonać się, jak wielu Polaków żyje w ubóstwie i skrajnej biedzie. Nie jest za wesoło. Kultura "odrzucenia" i tyrania ekonomicznej niesprawiedliwości (o której pisze papież Franciszek w adhortacji "Evangelii Gaudium") rozpasała się w naszej Ojczyźnie na dobre.








