|
Rozpoczynamy dzisiaj Tydzień Modlitw o Powołania. Powołanie zazwyczaj kojarzy się każdemu z nas z kapłaństwem, życiem zakonnym. Jednak powinniśmy sobie uświadomić, że powołani jesteśmy wszyscy. Bóg prowadzi każdego z nas inną drogą, lecz mimo to łączy nas wszystkich wielkie jedno wspólne powołanie – powołanie do świętości.
Świętość kojarzy się nam z miłosierdziem, ze spełnieniem wielu dobrych uczynków, z wypełnieniem przykazań itp., Chociaż tym wszystkim jest ona związana, ale świętość polega na czymś innym. Można być dobrodusznym, miłosiernym, a świętym nie być. Można wypełniać dobre uczynki, skrupulatnie przestrzegać przykazań, a świętym nie być. Święty, to nie znaczy "dobrze postępujący", albo "człowiek o wysokim poziomie moralnym". Świętość jest darem, nie można jej sobie wypracować, zasłużyć na nią przez dobre uczynki, ale można ją otrzymać w prezencie.
Trzeba tylko chcieć świętości i pragnąć jej, czyli chcieć i pragnąć Boga. Świętym staje się nie przez działalność charytatywną, ale przez kontakt ze źródłem świętości, czyli z Bogiem. Tylko Bóg jest święty. Na tyle jesteśmy święci, na ile pozwalamy świętemu Bogu zamieszkać w nas. W Piśmie Świętym czytamy: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki...", ale dodał również: "i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie" (Mt 5,16).
Kto żyje obok Boga, ten również żyje obok świętości. Świętości nie da się nabyć samemu, wypracować przez samozaparcie. Człowiek zamknięty na Boga nigdy świętym nie będzie, nawet, gdy byłby szlachetny, uczciwy, dobroduszny i miłosierny.. Miarą świętości jest miłość do Boga. Jeśli słyszymy: " świętym bądź" to znaczy: „kochaj Boga z całego serca, ze wszystkich sił, z całej duszy a bliźniego swego jak siebie samego". Świętym jest ten, kto odkryje tę jedyną prawdę, że jest kochany przez Boga za darmo, codziennie. Właśnie ta Miłość czyni go świętym. Bóg ciebie kocha, ale i ty kochaj Boga - oto cały sekret świętości. Gdyby miarą świętości, były uczynki czynione siłą woli, siłą samozaparcia, wówczas to prosta droga do poczucia cierpiętnictwa, smutku i niechęci, a przez to marazmu zgnuśnienia i bycia zrzędą. Człowiek zmuszając się do czynów, które miałyby uczynić go świętym, stałby się niewolnikiem wewnętrznego przymusu. Święty nie "musi", lecz święty "chce". Motorem działań świętego jest miłość do Boga. To ona przemienia "muszę" w "chcę" i przez to daje poczucie spełnienia, radości i szczęścia. Nie ma jednak świętości bez ofiar, tak jak prawdziwej miłości bez pełnego oddania. Świętość może wiązać się z poczuciem osamotnienia. Wokół świętego pojawi się zawsze wielu takich, którzy nierozumiejącego postępowania, którzy nie zaakceptują go takim, jakim jest. Droga do świętości wiedzie przez krzyż, przez zmaganie się w codzienności, aby żyć zgodnie z wolą Boga, ze swoim powołaniem. Te zmagania widoczne są szczególnie podczas praktyki codziennego rachunku sumienia. Wówczas łatwo dostrzec, w których momentach dnia nastąpiło rozejście się naszej drogi z Jezusem. Mamy prawo do pomyłek, prawo do upadku - bo tylko słabymi i omylnymi ludźmi jesteśmy, ale ten, kto dąży do świętości nigdy nie może rezygnować z ciągłego zaczynania od początku, by wiernym być własnemu powołaniu.
autor: Beata Fabiś

|