| Bóg jest Słońcem |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ32-VAD |
| wtorek, 09 kwietnia 2013 20:40 |
|
Te nasze rozmowy... Pełne słów wypowiedzianych, jędrnych albo zesztywniałych jak suszone śliwki. Innym razem słowa pokryte rosą milczenia, ukryte w bezkresie oczodołów i spojrzeń, nigdy nieodkrytych, świdrujących wnętrze. Czasami jedno słowo, dwa, trzy. I cisza. Czasami słowo, które przechodzi w spojrzenie, w adorację. Bez-słów. Tyle o formie. A treść? Mój Boże, taka zwyczajna, spocona całodzienną krzątaniną, umęczona, gotowa na pokrojenie, jak porządny bochen chleba.
O czym ksiądz rozmawia z Bogiem? Hm... O wszystkim i o niczym. Jak każdy, rasowy mężczyzna, który czuje zew natury i lubi rano wyjść z jaskini na "polowanie" (mamuty zastąpiwszy owcami, które potrafią czasami porządnie pobłądzić) nie jestem zbyt wylewny. Skrzętnie za to gromadzę w moim wewnętrznym królestwie pewne fakty, zdarzenia i ludzi, których kocham, choć zdarzają się i takie przypadki, o których miłowaniu mogę tylko pomarzyć. Na dzień dzisiejszy, rzecz jasna. I w to wszystko wpuszczam Boga. A czasami odkrywam, mocno zawstydzony, że On już tam siedzi, wyprzedziwszy mnie i wszystkie moje intelektualne podjazdy. Przyglądam Mu się wtedy i zaczynam bredzić, trochę zaskoczony, jak św. Piotr na górze Tabor, trzy po trzy, zwalony z nóg Światłem, które nie oślepia, choć wiele rozjaśnia.
Najbardziej się boję tych rozmów, w których z Jego milczenia, kipiącego od słów, mających stwórczą moc, odkrywam z przerażeniem, że dzisiaj polowania nie będzie i że to ja zostałem "upolowany" i że to jestem (tym razem) zagubioną zakonną owcą. Upolowany na sposób niebiański, czyli odnaleziony. Boję się tych rozmów i momentów, choć z drugiej strony, gdy już niesie mnie Odwieczny na ramionach, beczeć mi się chce z radości.
Mój przyjaciel Hiob nauczył mnie jednego. Mów do Boga w prawdzie i całą prawdę. Jak nie masz sił mówić milcz. Płacz i nie baw się w supermena, eksperta od wszystkiego, chłopczyka z drewnianą szabelką, który robi po cichu w gacie, powalony światem galopującym z prędkością światła w nicość, wystrojoną od stóp po głowę iluzjami łatwego szczęścia. "To Bóg jest Słońcem, ja Ziemią" (Benedykt XVI). W modlitwie chodzi o Słońce. A Ziemia niech się wokół Słońca kręci dalej. Bo pierwsze ma być pierwsze...
AUTOR: Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr
|
Menu
Wiadomości
Statystyki








![]() | Dziś | 3877 |
![]() | Wczoraj | 7430 |
![]() | Ten tydzień | 11307 |
![]() | Poprzedni tydzień | 38703 |
![]() | Ten miesiąc | 26881 |
![]() | Poprzedni miesiąc | 118015 |
![]() | Ogólnie | 39038117 |






Rozmawiałem z Bogiem nie jeden raz. Nazywają to "modlitwą". Człowiek staje przed Tym, o którym wiadomo, że potrafi kochać i kocha, do szaleństwa. Dziwne są te nasze rozmowy. Czasami coś słychać innym razem nic zupełnie a i tak wiadomo, że coś było, zaistniało. Lubię modlić się metodą Hioba. Prostolinijnie, bez ogródek. Nic nie posiadając i mając wszystko. Rozmawiać z odwiecznym jak Hiob. Czasami krzyczeć. Wywrzeszczeć, nie udawać, zakrztusić się bólem bezradności.








